Wspomnienie harcerskiego mundurka- cz. 2 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Stanisław Korusiewicz   
Piątek, 08 Styczeń 2010 12:25

Co sprawiło, że zostałem harcerzem ? Trudno dać mi jednoznaczną odpowiedź, bo to było tak dawno i ząb czasu wygryzł z pamięci wiele wspomnień. Łatwiej byłoby mi odpowiedzieć na pytanie czy zostałbym po raz drugi harcerzem, tutaj odpowiedź jest prosta – tak, bo harcerstwo dało mi satysfakcję, spełniłem się w nim i przez to przez długie lata byłem młody duchem. Ale wracając do początków, a trzeba mi wrócić do roku 1948, to bardzo podobały mi się maszerujące ulicami mojej miejscowości zastępy harcerzy. Ich mundurki były takie piękne i tak w nich ci chłopcy i dziewczęta wyglądali uroczyście. A jeszcze inna sprawa to ogniska, które harcerze urządzali z okazji uroczystości państwowych, potrzeb organizacyjnych czy też obrzędów ludowych. Jak ci harcerze pięknie śpiewali, a piosenki jakże były melodyjne i pouczające.

I tak na koniec to harcerstwo przybliżyła mi moja starsza siostra, która również była harcerką i jako zastępowa sprzed II wojny światowej dużo o harcerstwie mi opowiadała. To wszystko sprawiło, że chciałem i ja zostać harcerzem, a stało się to w 1948 roku. Dużo miłych chwil pamiętam z dzieciństwa, ale jaka była moja pierwsza zbiórka, od kiedy miałem mundurek nie pamiętam. Wiem, którzy koledzy z ławy szkolnej tworzyli ,,ogniwo” tak, tak ogniwo a nie zastęp, bo wiem ówczesnym władzom nie podobało się przedwojenne nazewnictwo, struktura organizacyjna i na wzór radzieckiego Komsomoła podporządkowano harcerstwo innej organizacji młodzieżowej. Harcerstwo stało się przybudówką ZMP i zmieniło nazwę na Organizacja Harcerska Związku Młodzieży Polskiej. Najmniejszą jednostką organizacyjną związków było ogniwo w skład, którego wchodziło co najmniej sześciu harcerzy, wybierali oni swojego dowódcę – ogniwowego. Ponieważ od razu wstąpiłem do drużyny harcerskiej nie miałem przygotowania w drużynie zuchowej. Mój kontakt z harcerstwem trwał tylko 3 lata, ponieważ już później w szkole średniej było tylko ZMP i do niej każdy dobry uczeń musiał należeć, bo inaczej byłby nazwany wrogiem ludowej władzy. Jak już wspomniałem wcześniej byłem ogniwowym i członkiem rady drużyny, którą kierowała niezapomniana instruktorka dh Maria Rosa. To ona uczyła nas harcerstwa. Drugie moje wejście do harcerstwa nastąpiło w 1959 roku, gdy rozpocząłem pracę nauczycielską, a równocześnie stałem się instruktorem harcerskim i tutaj pełniłem już różne funkcje. Po złożeniu zobowiązania instruktorskiego w 1960 r. byłem drużynowym 118 DH im Marii Konopnickiej w Niwkach do 1973 r. Od 1973 r. byłem drużynowym 10 DH im Janka Krasickiego działającej w Szkole Podstawowej nr 3 w Porębie. Po utworzeniu tam szczepu zostałem w 1976 szczepowym XV szczepu Harcerskiego im Związku Walki Młodych. Pełniłem różne funkcje na zawierciańskim hufcu. Od 1976 r. byłem członkiem Rady Hufca Zawiercie do 1989 r. Od 1980 r. do 1989 r. byłem członkiem Komendy Hufca Zawiercie. Od 1979 r. działałem w Komisji Stopni Instruktorskich zostając w 1986 r. jej przewodniczącym. Komisja ta nadawała stopnie instruktorskie w hufcu Zawiercie. Kierowałem również działalnością drużyn młodszoharcerskich w latach 1984 –0 89 będąc kierownikiem referatu harcerskiego hufca. Od 1976 r. byłem najpierw koordynatem rejonu Poręba, a później zostałem mianowany na funkcję komendanta rejonu Poręba, do roku 1989 gdy przeszedłem na emeryturę.


Czego nauczyło mnie harcerstwo ?

Wychowanie harcerskie to braterstwo i służba. Nauczyło mnie ono żyć w zgodzie z samym sobą, swoimi bliskimi i środowiskiem. Nauczyłem się w harcerstwie kochać ludzi, widzieć w każdym człowieku nie swojego wroga lecz brata. Harcerstwo to wyższa szkoła patriotyzmu – nauczyło mnie życia i pracować z pełnym poświęceniem z wykorzystaniem wszystkich swoich możliwości dla mojej Ojczyzny – Polski. A tak zupełnie przyziemnie to harcerstwo nauczyło mnie być dobrym, bystrym obserwatorem otaczającego świata, punktualnym, sumiennym, dobrym kolegą, na którym można polegać jak na Zawiszy, kochać i szanować przyrodę jako dobro dane człowiekowi do jego rozwoju, być przyjacielem zwierząt i w końcu podsumowując to wszystko harcerstwo ukształtowało moje człowieczeństwo.

W harcerskim wychowaniu poczesne zajmuje więź z naturą a wśród tych elementów tej więzi są obozy, biwaki, rajdy i wycieczki piesze, rowerowe i samochodowe. Ze swoimi harcerzami korzystałem z tych wszystkich form. Najczęściej uczestniczyłem w rajdach 1 dniowych czasem 2 dniowych organizowanych przez Komendę Hufca Zawiercie wspólnie z PTTK Zawiercie. Rajdy te były organizowane pod hasłami wiosną ,,Przebiśniegom na spotkanie” i jesienią ,,Jurajska jesień” uczestniczyłem w 18 takich rajdach i można powiedzieć że przeszedłem wzdłuż i wszerz ze swoimi harcerzami Jurę Krakowsko Częstochowską. Nie mogę powiedzieć, który rajd był najpiękniejszym, który często wspominam. Każdy rajd był inny, panowały odmienne warunki atmosferyczne. Spotykało się innych ludzi. W każdym rajdzie poznawaliśmy nowy zakątek jury, dochodziliśmy do miejsc pięknych krajobrazowo czy też miejsc upamiętniających męczeństwo narodu polskiego tak w czasie zaborów jak i w okresie II wojny światowej. W takich miejscach najlepsi harcerze składali przyrzeczenie i otrzymywali krzyże harcerskie. Pamiętam, że jedne z rajdów miał zakończenie w Porębie obok nowego zakładu FUM. Obozów było bardzo dużo jako harcerz byłem na dwóch w starym Bielsku i Sośnicach. Natomiast 23 obóz to już byłem instruktorem i tak : 16 obozów letnich w Kostkowicach, 3 zimowiska w Raciborzu, Starym Sączu, Istebnie. 1 obóz szkoleniowy Krupski Młyn, 3 obozy zagraniczne: NRD, Czechy, Węgry. Jak to powiedzieć, który był lepszy, z którego mam najprzyjemniejsze wspomnienia. Na każdym obozie spotykało się nowych ludzi, nawiązywało się nowe znajomości i przyjaźnie. Każdy obóz to niepowtarzalne chwile obozowego życia, niezapomniane przeżycia i zdarzenia, których nie sposób nie zapamiętać. Po latach czego mi najbardziej brakuje na pewno obozowych ognisk, na których fizycznie czuliśmy wszyscy braterską więź i jedność wszystkich harcerzy, resztę dopełniała harcerska piosenka. Skoro jestem przy piosence.. Muszę powiedzieć, że bardzo lubię śpiew i lubię śpiewać. A piosenki harcerskie są takie melodyjne, miłe dla ucha i posiadają tak wiele treści. Gdy byłem sam harcerzem to piosenką numer jeden była „Stokrotka” – bo tam był harcerz taki gapa. Natomiast gdy już rozpocząłem pracę jako drużynowy w Niwkach to dyżurną piosenką drużyny była „ Czerwona róża”. Z czasem w miarę nabywania doświadczenia, przybywania lat to i repertuar piosenek harcerskich powiększał się.

Z piosenek mówiących o pięknie harcerskiego życia często wspominam „ Harcerską dolę”, „Jak dobrze nam”, „Zielony płomień”. Piosenki przy ognisku „ Płonie ognisko”, „Już rozpaliło się ognisko”, „Pieśń pożegnalna”, „Harcerski hejnał wieczorny”.

Pieśni patriotyczne i historyczne : „Pod żaglami Zawiszy”, „Marsz Mokotowa”, „Szare szeregi”. Są też moje ulubione piosenki „Zamonit”, „Watra”, „Jak dobrze nam zdobywać góry”, „Echo”. Ale z tych wszystkich ulubionych najczęściej nucę „Świetlany krzyż”

„ Idziemy w jasną z błękitu utkaną dal

Drogą wśród łąk, pól bezkresnych

I wśród zbóż szumiących fal.

Cicho szeroko, jak okiem spojrzenie śle

Jakieś się snują marzenia

W wieczornej spowite mgle.

Idziemy naprzód i ciągle pniemy się wzwyż

By zdobyć szczyt ideałów

Świetlany harcerski krzyż.”

Ale śpiewając tą piosenkę mam zaraz na myśli nasz hymn harcerski „Wszystko co nasze”, który ma już prawie sto lat (15.X.1911), słowa napisał Kozielewski a muzykę dopasowała twórczyni Skautingi wśród dziewcząt Olga Drahonowska – Małkowska. Podsumowując tę kwestię chce stwierdzić, że wszystkie piosenki są piękne i miłe dla ucha. Wszyscy co lubią śpiewać są ludźmi radosnymi i dobrymi bo jak mówi przysłowie tylko źli ludzie piosenek nie śpiewają.

Co zostało mi dzisiaj z mojego harcerstwa oprócz zdjęć i wspomnień, pozostały mi przyjaźnie, które trwają nieprzerwanie do dnia dzisiejszego.

Czasami przychodzi do mnie ktoś w odwiedziny i wita mnie pozdrowieniem „Czuwaj druhu”. Skonsternowany grzebię szybko w pamięci, czy ja tę osobę znam, gdy ten oznajmia: ja w tym i w tym roku byłem z druhem na obozie i wtedy zaczynają się wspomnienia. Dziękuję Opatrzności, że mogłem spotkać na mojej drodze życia wielu wspaniałych ludzi będących instruktorami hufca Zawiercie. Z wielkim szacunkiem i sentymentem wspominam tych, którzy nauczyli mnie prawdziwego obozowania, a byli nimi druhowie Zbigniew Mitręga, Witold Iwaszyn, Janusz Rajczyk. Wspominam i tych, od których uczyłem się harcerskiej sztuki a byli dla mnie niedoścignionymi wzorami instruktorów wśród nich dh Skutnik, Adela Górnik, Maria Wnuk, Lech Gallina, Konrad Imielski.

A na koniec tych, który w większości kierował moimi ścieżkami harcerskimi i z którymi przezywałem większość harcerskich przygód dh Tomasz Kłys.

Dałem tutaj przykład kilku instruktorów, którym dużo zawdzięczam, którzy mi pomagali i na których się wzorowałem. Ale lista ta mogłaby być dużo dłuższa, ale nie sposób ich wszystkich wymieniać, bo takich instruktorów społeczników już nie ma, a jeżeli się gdzieś uchowali to się nie ujawniają . Pozwolę sobie powtórzyć za Danutą Rinn, która pytała „gdzie te chłopy gdzie?” zapytać „gdzie ci instruktorzy gdzie”. Instruktorzy, którzy prowadzą polskie harcerstwo na szczyt świetności.

„Leśnej Drużynie” z Żelisławic, którą poznałem i cieszę się z jej powstania życzę, aby osiągnęła takie sukcesy jakie miało harcerstwo w waszej szkole za czasów, gdy drużyny prowadzone były przez takich instruktorów jak dh : Stefan Nowak, Urszula Duda, Krystyna Pałucha, Anna Szota, gdy harcerzami i zuchami było 80% uczniów szkoły i wszyscy druhowie byli pięknie umundurowani.

Życzę wielu ciekawych zbiórek, realizacji ambitnych pomysłów podnoszenia swoich umiejętności i zdobywania nowych sprawności. Interesujących wycieczek i rajdów, a w przyszłości może obozowania.

Druhnie drużynowej dużo wytrwałości w tworzeniu harcerstwa w swojej szkole i możliwie wielu pomocników do podołania tej ciężkiej działalności społecznej bo:

Harcerzem być - to wcale nie wada

Harcerzem być – każdemu wypada

Harcerzem być – to gratka nie lada

Harcerzem być – to innym pomagać

Z harcerskim Czuwaj!


St. Korusiewicz - harcmistrz.



Siewierz dnia 30.XII. 2009r.


LAST_UPDATED2